28 maja 2013

Józef Kapustka Improvisations with Bashir.


Nowa płyta Józefa Kapustki (wyd. DUX), jest nagraniem, które mnie osobiście zaskoczyło… choć może lepszym słowem będzie zafascynowało… i to od pierwszych dźwięków. Mało spotykamy dziś takich nagrań… nagrań bez dwóch zdań natchnionych, metafizycznych i… intymnych?

W tekście umieszczonym w książeczce dołączonej do płyty Kapustka napisał następujące słowa: „Chciałem stworzyć świat radykalnie osobisty, wyłącznie mój, świat tajemniczy, wypełniony obrazami, twarzami, dźwiękami i zapachami, zupełnie nieznanymi dla większości… […] Stworzyłem również oryginalny język muzyczny, oparty na twórczo zmodalizowanych i schromatyzowanych gamach harmonicznych, melodycznych  i diatonicznych, motywy zaś osnułem wyłącznie wokół  tonów, półtonów i tonów zwiększonych, przy czym wszystko jest rozproszone w quasi-skriabinowskiej przestrzeni i pozbawione szczególnych odniesień- jest to bowiem w całości muzyka improwizowana”… mnie świat Józefa Kapustki porwał chyba przede wszystkim swoim bogactwem brzmieniowym, barwami, kontrastami i muzyczną przestrzenią… gdybym chciał spróbować nazwać samą twórczość prezentowaną na nagraniu, czyli dwie kompozycje Kaspustki Lullaby for Little Scheherazade oraz Baghdad Butterflies, a także wspólna kompozycja improwizowana Dream of Reasons autorstwa Kapustki, Khavarzamini’ego i Faramarzi’ego, to ulokowałbym ją gdzieś w okolicach minimal music… ale generalnie twórczość wyrywa się dość konsekwentnie pewnym schematom… pierwsze skojarzenie z muzyką jazzową, jakkolwiek dające się obronić, ale zbyt jednak nie przystające do tej muzyki… to może klasyka? No, też nie… a world music? Wydaje się sensowne, w końcu dalekowschodnie inspiracje słychać w zasadzie już od pierwszych taktów, tyle tylko, iż utrwalony dość powszechnie pewien „kod” samego gatunku jakim jest world music utrwalany w znakomity zresztą sposób przez kilka tematycznych audycji radiowych (Sjesta Marcina Kydryńskiego, Cztery struny Świata Piotra Matwiejczuka czy Ethno Port Andrzeja Grupy) nie do końca pasuje estetycznie do płyty Improvisations with Bashir… Nie wdając się już w dalsze gatunkowe dysputy, należy również „zauważyć”, iż  muzyka Józefa Kapustki wpisuje się dość czytelnie w obejmujący swym zasięgiem wiele odmian (mniej lub bardziej ortodoksyjnych), gatunek ethno- jazz
                Kilka słów o samej muzyce. Lullaby for Little Scheherazade jest kompozycją wprowadzającą słuchacza w charakterystyczną dla tej muzyki aurę… akcja utworu rozgrywa się bardzo spokojnie i swobodnie, natomiast słuchacz, wciągnięty w wir powtarzanych dźwięków (swojego czasu taka dźwiękowa powtarzalność była charakterystyczna dla improwizacji Leszka Możdżera), akordów, fraz traci poczucie rzeczywistego czasu… warto zwrócić na pewno uwagę na oryginalność linii melodycznych i harmoniki, które po części nadają nie tylko tej ale i pozostałym kompozycjom charakterystycznego etnicznego smaku. Ważną, dla charakteru tej muzyki, rolę pełni Bashir  Faramarzi dobarwiając improwizacje Kapustki brzmieniem santuru. Kontrastem dla kołysanki jest wspólna kompozycja (czy może improwizacja) Dream of Reasons- do duetu santur- fortepian dołącza Pedrâm Khâvarzamini grający na tonbaku. Kompozycja ta mieni się orientalnymi barwami. Każdy z muzyków dodaje od siebie kilka barw, które wspólnie tworzą wyśmienitą brzmieniową mieszankę. Baghdad Butterflies to powrót do zbliżonej do pierwszego utworu estetyki muzycznej… mantryczny charakter, repetytywność, i oryginalność harmoniczna… to tak w skrócie najważniejsze cechy kompozycji.
                Słuchając tej płyty, otwiera się kilka możliwości odniesień muzycznych… wspomniany już Możdżer (zwłaszcza z tria z Fresco i Danielssonem), może Keith Jarrett, Tord Gustavsen, ale i Bobo Stenson. Te wszystkie inspiracje według mnie słychać, jednakże w Improvisations with Bashir jest również sporo muzycznej indywidualności… i świeżych pomysłów improwizatorskich… całość jest intrygująca…
Ode mnie: *****

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza